Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/libitum.ten-rower.bielawa.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
zasadniczego pytania: dlaczego? Zresztą teraz i tak nie powinna

uporowi, nauczył się zmieniania pieluch i wszystkich innych tajników

zasadniczego pytania: dlaczego? Zresztą teraz i tak nie powinna

Zastanowił się przez chwilę.
- To kłamstwo! - zawołał ze złością. - Nie kupiliśmy dziecka od
mną. Czy zdajesz sobie sprawę, że trzymamy się razem od ponad
dalej, a dla niej było to absolutnie niemożliwe. Nie mogła nawet
250
do siebie. Skąd mógł wiedzieć, jak Milla zareaguje? Jego własna
Najlepszy byłby romans. Wtedy wiedziałby wszystko o jej
spała, budząc się od czasu do czasu, by pustymi oczyma popatrzeć w
- Masz broń? - zapytał.
Edge?
determinacji.
204
teraz chłopiec nazywa się Zack.
desce rozdzielczej twierdził, że jest dopiero dwudziesta trzecia, Milli

- Usłyszałem o facecie, który nazywa się Gilliland. Woził różne

- Jakoś nie zauważyłam. Myślałam, że on zabije nas obie. Ten
pomysłu. Powiedziała, że to tylko mało ważny osobisty papier i że nie
To było wezwanie na stanowiska bojowe. Po chwili wszyscy

sposób stawały się innymi ludźmi.
kochania, ale z całą pewnością wiedział, co robić, znał wszystkie
- Nie muszę się przebierać - odparła, zgadzając się jednak
oddawała mu przywilej prowadzenia. Jej pozostawało tylko
32
przeprowadzał, aż zachorował. Rak zeżarł go w ekspresowym tempie.
każdemu z nich, ale przecież nawet najgroźniejszy drapieżnik mógł
nim perfekcyjnie, miał teksaski akcent, ale coś - oprócz nazwiska -
jak martwa, tylko oczy żyły, emanowały furią. Można było dostrzec
surowej twarzy, która nie była stara, ale zmarszczki i zbyt chude ciało dodawały jej lat. - Nie da sobie pani rady z chłopcami. - Earlene się uśmiechnęła, ale jej uśmiech był wymuszony i ponury, jakby coś ją bolało. - To moi synowie. Poradzimy sobie - upierała się Sunny. Nie wiedziała jednak, że dostanie krwotoku ani tego, że karmiąc niemowlę zaśnie, a Chase i Buddy uciekną z baraku. Była wczesna wiosna, cieplejsza niż zwykle. Topniejący śnieg sprawił, że strumyki i rzeki wezbrały. Południowo-wschodni kraniec posiadłości Buchananów przecinał potok Lost Dog. Zazwyczaj było w nim wody jak na lekarstwo. Tam Chase spotkał o rok starszego Andy’ego Wilkesa. Postanowili zbudować tamę w przewężeniu i łapać raki i jaszczurki. Chase zapomniał kurtki i nie pamiętał, że zostawił otwarte drzwi do baraku i że nie zamknął furtki do ogrodu. Buddy wyszedł za nim i włóczył się po wertepach i po polach. - Po co go zabrałeś? - spytał Andy. Klęczał w strumyku i układał kamyki zebrane przy brzegu. Miał czerwone ręce i ciekło mu z nosa. Chase odwrócił się i zobaczył brata. - Wracaj do domu. - Był zły, że Buddy włóczy się za nim jak pies. Od kiedy mama wróciła do domu z niemowlakiem, Chase musiał się zajmować bratem. - Nie. - Buddy wlazł do wody za Chasem. Starszy brat zamoczył w strumyku tenisówki. Mama go za to zabije, ale się nie przejmował. Po długiej przerwie wreszcie mógł się bawić ze swoim najlepszym przyjacielem. Gdy pilnowała ich pani Spears, nie pozwalała im wychodzić na dwór. - Wyłaź! Nie chcemy się z tobą bawić. Jesteś za mały. - Twarz Buddy’ego wykrzywiła się i łzy napłynęły mu do oczu. Gdyby teraz pobiegł do domu i wszystko wypaplał, Chase nieźle by oberwał. - Dobra, zostań. Ale nie podchodź do wody. - Odwrócił się do Andy’ego. - Nie zwracaj na niego uwagi. To dzieciak. Andy się roześmiał, wytarł nos w rękaw i wrócił do pracy. Chase przeszedł wodę w bród i zaczął budować tamę od drugiej strony strumyka. Zapomniał o Buddym. Potok zaczął się robić coraz głębszy, bo zapora zatrzymywała wodę. Andy i Chase, zachęceni sukcesem, dokładali kamienie tak szybko jak mogli. Andy zaczął opowiadać nieprzyzwoite kawały, których Chase nie rozumiał, ale się śmiał, żeby zrobić wrażenie na starszym koledze. Kątem oka zobaczył, że Buddy wchodzi do strumyka za tamą, tam, gdzie woda była głęboka. - Ej, stój! Ale było za późno. Buddy zrobił następny krok i stał po kolana w wodzie. - Buddy, wracaj do domu! - Głupi dzieciak stał i się gapił, a woda przybierała. - Mama cię zleje, a jak ona tego nie zrobi, to ja cię spiorę - krzyknął Chase, używając ulubionej groźby ojca, żeby zrobić wrażenie na Andym. - A ja ci pomogę! Buddy poślizgnął się i stracił równowagę. Z krzykiem wpadł do wody. Chase oniemiał z przerażenia. Przeskoczył tamę, zrzucając kilka kamieni z górnej warstwy, i ruszył lodowatym strumykiem pod prąd. Buddy się wynurzył, krzyknął i jego głowa znowu zniknęła pod powierzchnią wody. - Nie! - Chase biegł szybko, rozdzierając wodę. Andy brnął przez fale, żeby wyciągnąć chłopca. - Buddy, trzymaj się, Buddy! - Chase! - Usłyszał, jak wiatr niesie jego imię i kątem oka zobaczył matkę, stojącą w drzwiach z niemowlakiem na ręce. - Czy Buddy jest... - Mamo! Pomocy! - O Boże! - Jej krzyk był pełen bólu. Biegła z rozwianymi włosami, trzymając niemowlę w ramionach. - Ratujcie go, błagam, ratujcie! Dziecko zaczęło płakać. Buddy’ego nie było widać. Chase się zanurzał, przewracał i nabierało mu się wody do ust, ale brnął do przodu. O rok starszy Andy wspiął się na brzeg i zaczął biec, usiłując wyprzedzić tonącego chłopca. Ale było już za późno. Buddy zatrzymał się dopiero na płocie, który przecinał strumyk. Jego małe ciałko zderzyło się z metalową kratą. Andy z płaczem wyciągnął chłopca z gąszcza trzciny, liści i gałęzi, które woda zniosła aż do tego miejsca. - Buddy, Buddy, och, dziecko! - płakała mama. Weszła do wody w koszuli powiewającej na wietrze. Tuląc do siebie małego Briga, objęła i Buddy’ego ramieniem. - Biegnij do domu - krzyknęła do Andy’ego. - Powiedz mamie, żeby zadzwoniła po pogotowie! Sprowadź pomoc! Szybko! Blady jak ściana i śmiertelnie przerażony Andy wspiął się na druciany płot i zeskoczył jednym susem. Chase płakał przeraźliwie. Mama starała się wyjść na brzeg. - Idź do domu i się przebierz. Zabierz Briga i włóż do łóżeczka - rozkazała, układając niemowlę w mokrych ramionach Chase’a. - Ale mamo, przepraszam, przepraszam! - Idź! - Buddy... - Ja się zajmę Buddym!
Minie trochę czasu, zanim znowu będzie mogła utrzymać nóż.

©2019 libitum.ten-rower.bielawa.pl - Split Template by One Page Love